Podczas wesela mojej siostry mój syn nagle podszedł do mnie i powiedział, że pod stołem coś jest: byłam w szoku, gdy zajrzałam 

U mojej młodszej siostry był długo oczekiwany ślub. Sama jestem mężatką już od ponad dziesięciu lat, mamy z mężem rośnie 5-letni syn.
Siedzieliśmy przy stole bankietowym: śmiali się, podniósł toast za młodych, bardzo zadowoleni z atmosfery. Wydawało się, że wszystko idzie idealnie.
Jednak mój syn nagle zaczął się dziwnie zachowywać: to zaglądałem pod stół, to kręcił się na miejscu, nie chciał iść bawić się z innymi dziećmi.
Na początku myślałam, że jest po prostu zmęczony. Ale w pewnym momencie podszedł do mnie, chwycił za rękę i powiedział:
— Mamo, chodźmy do domu.
— Co się stało, synu? Jesteś zmęczony, nie podoba ci się tutaj?
— Nie… A widziałaś, że tam, pod stołem?..
Zrobiło mi się strasznie. Szybko nachyliła się, spojrzała pod długim obrusem i omal nie krzyknęła z przerażenia 
ciąg Dalszy w pierwszym komentarzu 


Tam, zakręcony, spał mężczyzna — jeden z gości, którego ja nawet nie od razu przypomniałam sobie. Najwyraźniej był bardzo pijany i spada w sen, nieświadomie wyciągnął ręce, dotykając stóp mojego syna.
Omal nie krzyknęła. Serce waliło tak, że отдавалось w skroniach.
— Boże… — wyrwało mi się. — Tu osób!
Na mój głos odwrócił goście. Kilku mężczyzn zerwali się ze swoich miejsc i rzucili się do mnie. Ktoś podniósł obrus, i wszyscy zobaczyli mężczyznę, jego wnętrzności rozrzucone bezpośrednio na podłodze pod stołem, jak pod jakimś przykryciem.
Kobiety westchnęły, dzieci przelękli się, a mój syn przytulił się do mnie tak mocno, że poczułam go dreszcz.
— Dotykał mnie… — wyszeptał, patrząc na mnie wystraszeni oczami.
Dwóch gości ostrożnie wziął mężczyznę pod rękę, wyciągnął z pod stołu i podniósł. Był prawie nieprzytomny, oczy ledwo otwarte, on coś mruknął, próbując utrzymać się na nogach. Zapach alkoholu raz uderzył w nos.
Mężczyźni wyprowadzili go na zewnątrz. Ja przytuliła syna do siebie, uspokajając i klepiąc po głowie. Goście ponownie зашумели, ktoś omawiał to, co się wydarzyło, ktoś wstrząsnął głową.
Wesele trwa, ale dla mnie ten moment był straszny przypomnienie: nawet w najbardziej radosnej atmosferze trzeba mieć się na baczności.

