**Po rozwodzie Hayley wylewa swoje serce na idealny trawnik przed domem, podczas gdy jego bliskość nie zaczyna drażnić. patrząc za granice maszyny, jakby to najkrótsza droga do zapomnienia. To zaczyna się jak zwykła wojna. granica zamienia się w coś znacznie głębszego: wymóg dzikiego zabawy i zaspokojenia własnych ograniczeń, godności i poczucia własnej wartości.**

Po rozwodzie nie chciałem nowego początku. Było mi to potrzebne.
Tak znalazłem się w cichej, ślepej uliczce w innym państwie członkowskim, w domu z białymi huśtawkami na ganku, i przez meadow i w końcu mógł nazwać swój własny.
To ja wylał całą swoją ból w środku. Ja posadziłam róże sadzonki mojej zmarłej babci. Narysowałem małe ścieżki, oświetlone promieniami słonecznymi, które pomogły mu odzyskać, jak świetliki. Тальяво trawę w każdą sobotę, nazywałem swoją kosiarkę «Benny», i piję mrożoną herbatę, siedząc na schodach, jakby był tam od zawsze.
Miałem trzydzieści lat, które po prostu był kawalerem i rozpaczliwie szukał spokoju.
Następnie pojawiła się Sabrina.
To jest to, co czujesz, widząc jej. Jego obcasy są zaznaczone na asfalcie, jak strzały, głos był silniejszy niż jego silnik Lexusa. Było mu trochę za pięćdziesiąt, on zawsze był ubrany w coś błyszczącego i płaszcza, i nigdy nie dałem telefon do ucha bez niego.
Mieszkał w domu na rogu obok. Jej mąż, Seth — mimo, że poznałam jego imię znacznie później — był chłopcem spokojnym.
Nigdy nie widziałem takiej jazdy. Tylko ty. Zawsze.
Pierwszy raz, kiedy zobaczyłem ślady opon na trawniku przed domem, pomyślałem, że to przypadek. Możliwe, kurier odciął drogę podczas jazdy. Ale potem znowu to się stało. I znowu.
Wstałem wcześnie rano, a ja naprawdę czytam to na swoim terenowym, przekrój był szeroki i przeszedł prosto przez moje kwiatki, jak gdyby była toru. Zatrzymuję się na sbracciandomi, na mnie była luźna piżama.
«Hej! Nie można uniknąć koszenia trawnika w ten sposób? Mam tam sadzić lilie! No dalej, wstawaj!»
Można выглядываете w okno, okulary wysoko надвинуты na twarz, uśmiech są jak nóż, wycięty ze szkła.
«Och, moja droga, twoje kwiaty znowu odrosną! Czasami jestem po prostu trochę mi się spieszy».
I, tak, odeszła.
Jego suv zniknął za rogiem, opony zostawiają na ziemi nowe rany, które godzinami размягчал, wsadzisz, przetwarzał. W powietrzu unosił się zapach róż, kwiatów i niejasno-gorzki, jak duchy, спрыснутые na list pożegnalny.
Zostałam nieruchomo stojąc na ganku, serce biło w rytmie bezsilności. Nie byłem po prostu wściekły. Byłem na kawałki.
Ponownie, nie ma.
Ja już wiele stracił. małżeństwo. Przyszłość, za który ja цепляюсь, jak za projekt. I jak tylko zacząłem odbudowywać coś pięknego, coś, ktoś uznał, że byłoby to wygodne zniszczyć swoimi oponami, malowane Michelin, i jego arogancji.
Ten ogród był moim azylem. Moja terapia. Mój sposób udowodnić sobie, że jeszcze coś znaczę, nawet jeśli mi to nie było wystarczające, bo pozostał jeszcze ktoś.
I ty, my, byli na szczycie, jakby to była po prostu dużo chwastów.
** * * Tak więc podjąłem decyzję. Nie ma tarczy. Żadnych wniosków, grzecznie. Żadnej odręcznie notatki, chowana w skrzynce pocztowej. Tym razem nie chciałbym się zapytać was, kiedy. Musiałem być potrzebny.**
W następny weekend mam wyjazd w sklep żelazny. Wrócili z dużymi gliny garnki, widok ciężki, a ja szybko napełnił je cementem. Wsadziłem w lampach dekoracyjnych i opublikował je dokładnie tam, gdzie jego samochód kochała ciąć.

Zauważyłem również małe pola wyboru: nic nielegalnego, po prostu powiedz coś *»Uwaga: obszar zadbana z miłością»*. To wydawało się dobrym, ale sens był jasny.
W poniedziałek rano czekałem.
Jak zegarki, które pojawiły się u Lexusa, wijąca się, aby być zbyt duże — ale tym razem…
**КЛОНК.**
Jeden ze statków zsunął się na kilka centymetrów. Jego samochód gwałtownie się zatrzymał.
Czekałem, kiedy ona wyjdzie. To, oczywiście, ma trzaskać drzwiami, jak gdyby ona była ofiarą. Postawił szklankę, a następnie odwrócił się do mnie, że stoję na ganku z filiżanką herbaty i w piżamie w różowe flamingi.
«W rzeczywistości? To twój styl zachowania, który jest cywilny w okolicy?» on jęknął.
Podniosłem filiżankę. «Tobie też dzień dobry».
Spojrzała na szklankę, jakby mógł zastraszyć, cement, zmienić ją w pojedynkę.
«Mógłbym cię potępić za zaparcia».
Uśmiechnąłem się delikatnie. «Na mojej własności. Ja zamarłem. Niejednokrotnie. Z ekspertem-świadkiem. Potrzebne ci dokumenty?»
Ona, прошипела ona skręciła — tym razem wolniej — i skierowała się do wyjścia z dzielnicy, przechodząc **jego** część ulicy.
Cały tydzień nie widziałem ani jednego śladu na trawie. Światła były nienaruszone. Kwiaty респиравано.
Daj mi znać, jeśli chcesz, aby to trwało z **Część 3**, gdzie sytuacja zaczyna się *naprawdę ciekawy*. Chcesz, aby zebrać je wszystkie razem w jeden plik dla pliku w końcu? PDF, Word, lub obu?