Eleanor znieruchomiała, gdy zobaczyła, że znajduje się na wisiorku wewnątrz.
Brak zdjęcia. Ani małego wiadomości. Ani romantycznych wspomnień.
To małe, białe kapsułki, pięknie osadzone w kryjówka wgłębienie, jakby specjalnie do tego celu zostały one wykonane. W rogach i jakiś żółtawy proszek, który przykleja się do mnie tak delikatnie, jakby z każdej maty można zrobić kilka sztuk.
Jego żołądek natychmiast poczuł ukłucie w dołku.
Tylko to nie jest “zwykły” śniadanie, była nudności.
Teraz był strach.
— To… co jest…? — szepnął i położył wisiorek na ręcznik, gdzie pieprz rośnie.
Spójrz w lustro. Blada skóra. Cienie pod oczami. Bardziej ostre kości policzkowe.
Dwa miesiące. Dwa miesiące, kiedy codziennie rano działo się to samo: on wstał, pobiegł do łazienki, a potem cały dzień czułem się tak, jakby ktoś wyssał z niego życie. Pięciu lekarzy. Piąty: “Bez problemów, proszę pani”. “Być może to stres”. “Być może to psychologiczny”.
Eleanor сглотнула.
— Nie … to nie stres… — powiedział cicho.
A potem połączyły się w myśli, od których dostaję gęsiej skórki:
Nie jestem chory. Jestem w trakcie pożaru jest toksyczny.
Pospiesznie wyjęła z szuflady zacisk i ostrożnie wyjęła go z torebki i małego przezroczystego plastikowego worka. Następnie umieścić w butelce, jako dowód rzeczowy.
W nocy prawie nie spałem.
A rano… coś się stało.
Obudził się.
I to było dobre.
Nie biegnij do łazienki.
Rozchmurz się cały brzuch.
Po prostu leżał w łóżku z szeroko otwartymi oczami.
— O mój boże… To było… — wyszeptał.

Następną przerwę przeszedł z kartą w tytule.
Mały warsztat jubilerski został zalany ciepłym światłem, pachniało metalem i drewnem. Staruszek spojrzał na nią, a ona to zrozumiała.
— Otworzył, — spokojnie powiedział.
Eleanor przeszła obok butelki.
— Proszę… Powiedz mi, o co chodzi. Ja… To doprowadza mnie do szału.
Jubiler założył rękawiczki, wyjął szkło powiększające i obejrzał kapsułki wewnątrz, z zawieszką. W miarę jak patrzyła na jego twarz мрачнело coraz mocniej.
— To nie jest zbieg okoliczności — powiedział w końcu. — W nim został zaprojektowany osobne pomieszczenie. Specjalnie. Nie jest to “dekoracja”, a mechanizm.
Serce Eleanor wali gdzieś w gardle.
— Mój mąż podarował mi. Lucas. Na rocznicę.
Osoba jubilera przez coś… gniew? niechęć?
— Posłuchaj mnie — powiedział miękko. — Są to substancje, które po podgrzaniu ciała bardzo powoli wyparowują. Dokończ микродозу. Każdego dnia po trochu. Nie zabiję cię od razu… ale powoli niszczy ciało. I wygląda na to, że jest chory.
Eleanor blanszowane.
— Więc… ja… ja…?
— Tak, – odpowiedział staruszek, przestał biegać. — Jej trucizny.
Eleanor przycisnął dłoń do ust.
— Ale dlaczego?! Dlaczego miałby to zrobić?
Jubiler gorzkie wzruszył ramionami.
— Pieniądze. Inna kobieta. Ubezpieczenie. Kontrolę. Lub po prostu dlatego, że nie jesteś w sobie. Powodem, dla którego zawsze znajdzie to. Ofiara, i często się dowiedzieć to za późno.
W oczach Eleanor napłynęły mi łzy.
— Co mam robić?
— Idź na policję. Dzisiaj. Nie jutro. I nie idź do domu sama.
Policja na początku dziwnie się na to patrzy. Jak na jakąś nadmiernie podejrzaną kobietę, która jest prywatnym detektywem, patrzą.
Potem zobaczyli zawieszenie i słuchała moich objawów, i do tego, że otwór został wykonany specjalnie.
Kapsuła została wysłana na badania.
Detektyw powiedział:
Dopóki u nas nie będzie rezultatu, musisz udawać, że wszystko jest w porządku. Jeśli mężczyzna czuje, że coś podejrzewasz… nieprzewidywalne zmiany.
Eleanor сглотнула.
— A jeśli on zauważy, że nie noszę?
— Trzymaj. Torba na ramię. On mówi, że działa drażniąco na skórę. Pomyśleć tylko, że jeszcze mam.
Wieczorem Lucas wrócił do domu, uśmiechając się słabo.
— Cześć, kochanie. Jak minął dzień? – zapytał i pocałował go.
Eleanor prawie skuliła się.
— Nic takiego… po prostu Jestem zmęczona — powiedziała.
Patrząc Lucasa u niego od razu заныла szyja.
— Gdzie wisiorek? – spytałem.
Eleanor naciągnięte uśmiechnęła się.
— Zdejmij to. Trochę przetarł się na skórze. Do woreczka, zapakowałam go.
Twarz Lucasa na chwilę jak to usztywnienie.
Ale zaraz powraca do roli spokojnego, dobrego męża.
— Rozumiem. Jutro zabieram. Kocham cię.
Eleanor skinęła głową.
— Muszę to zobaczyć.
Przez dwa dni zadzwonili.
Wyniki badań laboratoryjnych były jasne: toksyczny, wprowadzona w małych dawkach. Trudno go wykryć, ale wystarczająco, aby powoli niszczyć.
A nyomozó hangja komoly volt:
— Most már bizonyítékunk van. De még kell egy lépés… hogy biztosan rács mögé kerüljön.
Eleonora keze remegett.
— A co, jeśli … będą chcieli cię skrzywdzić?
— Będziemy tu, obok ciebie. Nie jesteś sam.
W nocy Lucas był zbyt miły. Zbyt spokojny.
Usiadł obok niego na kanapie, bardzo blisko.
— Wiesz… jakiś dziwny w ostatnim czasie. Martwię się o ciebie.
Eleanor spojrzała na niego.
— Naprawdę martwisz się o tym?
— Oczywiście, kochanie.
Eleanor wyjęła z torby medalion i подержала go w ręku.
— Więc wyjaśnij mi coś. Po co otwierać?
Uśmiech Lucasa znieruchomiała.
— Co?
— Tutaj kapsułka. I w proszku. Laboratorium badał, Lucas.
Twarz mężczyzny zbladł.
Na chwilę zapanowała cisza.
Następnie bardzo cicho mówił:
— Oddaj mi to.
Eleanor cofnęła się do tyłu.
— Co w nim było?!
Lucas nagle podszedł i próbował wyrwać mu z rąk.
— ODDAJ MI TO.
I w tym momencie drzwi z hukiem otworzyły się.
— POLICJA! RĘCE DO GÓRY!
Lucas napięte.
Próbowała wyjaśnić, ale było za późno. W kajdankach.
Eleanor po prostu stał tam, i poczuł, że znowu oddycha.
Lucas z nienawiścią spojrzał na niego.
— Zrujnowałeś mi życie!
Eleanor заливалась łzami, ale jego głos był spokojny.
— Nie. Chciałeś wziąć mój.
Sąd zawsze okazuje się być na dobrej drodze.
U Lucasa miał romans. I to Eleanor swoją polisę ubezpieczeniową na życie. Plan “słodkiego” był cichy: wolno wystawiać go, aby wyglądały chorymi, i żadnego morderstwa.
I pożałuje, jak mężczyzna, stojący tam, i odbierze pieniądze.
Ale przeliczył się.
Bo to obcy jubiler zauważyłem haczyk.
I Eleanor w końcu zebrałam się na odwagę otworzyć medalion.
Kilka miesięcy później Eleanor obudziła się w sobotnie przedpołudnia.
Świeciło słońce. Było cicho.
I żadnych mdłości nie było.
Nigdzie nie odchodził.
Po prostu leżał i słuchał bicia serca. Silne. Normalny.
Spojrzała w lustro i wreszcie zobaczyłam coś, czego dawno nie widziałam: życie w oczach.
Wziął medalion z kasetki, валявшейся w pobliżu, jak złe wspomnienie, i umieścić go w kopercie.
To nie jest wspomnienie.
Zakończenie.
Szyja wyciagnal — była pusta, wolna.
I cicho powiedział:
— To piękna ozdoba, Która nie odbierze ci życie.